James Daunt Chce, Żebyś Wiedział: Barnes & Noble Nie Sprzedaje Książek AI. Prawdopodobnie.
Dyrektor generalny Barnes & Noble, James Daunt, ma stanowisko w sprawie sztucznej inteligencji i książek: nie ma żadnego. A raczej ma, ale jest ono zniuansowane — co w cyklu medialnym preferującym wyraźne stanowiska oznaczało, że historia wymagała kilku nagłówków.
Oto co Daunt naprawdę powiedział: Barnes & Noble podejmuje aktywne kroki, by wykluczyć książki generowane przez AI z katalogu online. Wymaga, by wydawcy oznaczali wszelkie treści generowane przez AI. “Nie sprzedajemy książek AI i nie spodziewamy się tego robić nigdy”, powiedział Publishers Weekly.
A jednak. “Właściwie nie mam żadnego problemu ze sprzedażą jakiejkolwiek książki”, kontynuował, “o ile nie udaje czegoś, czym nie jest, ma istotną jakość i klient, czytelnik, jej chce.” Stwierdzenie, które w zależności od interpretacji jest albo stanowiskiem zasadniczym, albo bardzo długim zastrzeżeniem.
Argument Daunta jest taki, że całkowity zakaz wymagałby zdefiniowania, co liczy się jako generowane przez AI — a taka definicja byłaby zarówno trudna do ustalenia, jak i potencjalnie “śliskim zboczem”. To ta sama logika, którą stosuje każda branża pragnąca uniknąć stworzenia zasady, którą będzie musiała egzekwować.
To, co opisał Daunt, to sytuacja, w której Barnes & Noble nie sprzedaje książek AI, bo renomowani wydawcy ich nie opublikują. Polityka zależy więc całkowicie od dobrego zachowania strony trzeciej. Co jest polityką w takim sensie, jak pokładanie nadziei w dobrej pogodzie.
Komunikat, doprecyzowany przez wiele kanałów, powinien przypomnieć, że miejsca, gdzie sprzedaje się książki, też codziennie podejmują decyzje o tym, co liczy się jako książka. Daunt zdecydował się nie podjąć tej decyzji definitywnie. Być może to też jest rodzaj odpowiedzi.