Przejdź do głównej treści

Gdy branża wydawnicza zwalnia tych, którzy tworzą książki

J
James Whitmore
· 3 min czytania
Gdy branża wydawnicza zwalnia tych, którzy tworzą książki

W lutym Bloomsbury ogłosiło rekordowe zyski. W tym tygodniu 55 pracowników dowiedziało się, że ich stanowiska przestają istnieć.

Wydawnictwo — znane z Harry’ego Pottera, poważnych tytułów akademickich i udanego zwrotu ku książkom kulinarnym — zakończyło globalną restrukturyzację, łącząc działalność w Wielkiej Brytanii, USA i oddziałach międzynarodowych. Firma opisała ten krok jako konieczne dostosowanie po okresie znacznej ekspansji. W wydawnictwie znaczna ekspansja następująca po znacznej restrukturyzacji to to, co ekonomiści nazywają cyklem, a redaktorzy — złym rokiem.

Po drugiej stronie Atlantyku około dwudziestu pracowników Catapult Book Group złożyło 13 kwietnia wniosek o reprezentację związkową do UAW Local 2110, powołując się na “bezpieczeństwo zatrudnienia, płace i potrzebę większej przejrzystości”. Catapult zbudował swoją tożsamość jako inny rodzaj wydawcy. Jego pracownicy pytają teraz, czy ta tożsamość rozciąga się na sposób traktowania własnych ludzi.

To, co się zmieniło, to nie same restrukturyzacje — to trwa od dwudziestu lat —, ale gotowość pracowników do publicznego nazywania problemu i organizowania się. Pracownicy HarperCollins wynegocjowali nową umowę w ubiegłym roku. W Catapult proces dopiero się zaczyna. To rozsądna postawa: ludzie budujący kulturę literacką nie są już gotowi w ciszy absorbować kosztów nieefektywności branży.