Przejdź do głównej treści

O uczniach, którzy nie pozwolili opróżnić swoich bibliotek

S
Sigrid Nørgaard
· 3 min czytania
O uczniach, którzy nie pozwolili opróżnić swoich bibliotek

W małym mieście Elizabethtown w Pensylwanii grupa uczniów szkół średnich zrobiła niedawno coś cicho niezwykłego: odmówiła pozwolenia, by ich szkolna biblioteka została opróżniona w milczeniu. Dzielnica zaczęła usuwać książki i ograniczać finansowanie bibliotek — część szerszego ruchu w Stanach Zjednoczonych, w którym rady szkolne, odpowiadając na nacisk zorganizowanych grup rodziców, wycofują tytuły uznane za nieodpowiednie. Jeden z uczniów, sfotografowany podczas protestu, niósł tabliczkę: «Nie mogę pozwolić, aby te doktryny były obliczem mojej edukacji.» Trudno czytać to zdanie bez poczucia, że coś bardzo starego się porusza.

Myślę o czymś, co Tove Jansson napisała w jednej z późniejszych, bardziej dziwnych książek o Muminkach — nie tych uroczych ilustrowanych, które daje się dzieciom, ale tych późniejszych, gdzie postacie czasem są same w prawdziwej ciemności. Napisała, niemal przypadkowo, o tym, co to znaczy zostać bez historii, które do ciebie należą. Usunięcie jest zawsze przedstawiane jako ochronne. Nigdy nim nie jest.

Amerykański ruch zakazywania książek nie jest nowy, ale znacznie się przyspieszył. W ostatnich latach odnotowano tysiące przypadków usuwania książek z amerykańskich szkół. Najczęściej atakowane książki — te dotyczące rasy, seksualności, płci, traumy — to dokładnie te, które historycznie były najbardziej potrzebne czytelnikom, którzy musieli zobaczyć siebie w zdaniu.

To, co ci uczniowie rozumieją, i co chcę powiedzieć wprost, jest następujące: usunięcie książki z biblioteki szkolnej nigdy nie jest tylko administracyjne. To oświadczenie o tym, czyje doświadczenia są uważane za prawdziwe, czyje głosy za bezpieczne, czyje historie za warte zachowania. Biblioteka jest wspólnym gruntem. Kiedy Knausgård pisze o książkach, które czytał jako dziecko, chowając się w swoim pokoju przed trudnym ojcem, nie pisze o eskapizmie. Pisze o tym, co książki naprawdę robią: tworzą przestrzeń wewnątrz języka, gdzie człowiek może istnieć bez pozwolenia.

Mam nadzieję, że protest uczniów z Elizabethtown stanie się nawykiem.

Komentarze

Zaloguj się aby dołączyć do rozmowy.

Brak komentarzy.