Pracownicy Hachette Wymuszają Głosowanie, Którego Zarząd Nie Chciał
Jest branżowy fakt, według którego można nastawiać zegarek: kiedy firma mówi, że "szanuje prawo pracowników do organizowania się", a jednocześnie odmawia dobrowolnego uznania ich związku zawodowego, oznacza to, że zamierza walczyć. Hachette Book Group właśnie potwierdziła ten aksjomat. Po tym, jak ponad 600 pracowników podpisało karty z Washington-Baltimore News Guild, by powołać to, co byłoby największym związkiem zawodowym w branży wydawniczej w Stanach Zjednoczonych, firma odmówiła dobrowolnego uznania. Guild złożył zatem wniosek o tajne głosowanie w National Labor Relations Board — formalny, proceduralnie poprawny sposób zadania tego samego pytania, na które Hachette najwyraźniej nie chciała odpowiadać.
To nie jest niespodzianka. To jest podręcznik. Dobrowolne uznanie nie kosztuje nic prócz przyznania, że pracownicy zasługują na miejsce przy stole. Tajne głosowanie kosztuje za to czas: tygodnie kampanii, zebrania zarządu z ostrożnie przygotowanymi punktami działu HR, szczególny niepokój, który ogarnia biura, gdy pracodawca zaczyna organizować obowiązkowe "sesje słuchania".
Wniosek następuje po tygodniu, w którym personel University of Chicago Press również zagłosował za związkową przynależnością, i przychodzi w sezonie, gdy Catapult, amerykański imprint Bloomsbury, złożył wniosek o członkostwo w UAW. Ta fala nie jest symboliczna. Jest metodyczna.
To, co sprawia, że moment Hachette jest szczególnie godny obserwacji, to liczby: ponad 600 uprawnionych pracowników uczyniłoby ten związek nie tylko największym w branży wydawniczej, ale prawdziwą siłą instytucjonalną w sektorze, który od dekad przekonuje sam siebie, że jest inny niż inne branże. Nie jest. Wydawnictwo działa dzięki pracy niedostatecznie opłacanych redaktorów, specjalistów ds. PR i asystentów, którzy weszli do branży, bo kochają książki. Ta miłość była historycznie używana jako powód, by nie płacić rynkowych wynagrodzeń. Pracownicy najwyraźniej to zauważyli.
Głosowanie NLRB zajmie czas. Zarząd będzie argumentował, że związek zawodowy skomplikowałby sprawy. Pracownicy odpowiedzą, że sprawy są już wystarczająco skomplikowane. Książki, jakoś, nadal będą się ukazywać.