Jaime Sabines kończy sto lat: poeta, który został w domu
Pamiętasz, kiedy po raz pierwszy przeczytałeś wiersz i pomyślałeś: to napisano dla mnie? Z Jaime Sabinesem tak właśnie jest. Tak mają taksówkarze. Tak mają nauczycielki. Tak ma osoba płacząca w metrze, która nie do końca wie dlaczego. Poeta z Chiapas — urodzony 25 marca 1926 roku, który spędził życie na budowaniu wierszy jak miękkich ciosów pięścią — skończył w tym tygodniu sto lat. Meksyk i Hiszpania świętowały razem w Izbie Deputowanych, która jest jednocześnie najbardziej niespodziewanym i najbardziej odpowiednim miejscem z możliwych.
Luis García Montero, dyrektor Instytutu Cervantesa, mówił o Gazie, Iranie i zbombardowanych szpitalach w tym samym przemówieniu, w którym cytował Sabinesa. To nie przypadek. Sabines zawsze wiedział, że poezja i polityka mają ten sam korzeń: obie rodzą się z desperackiej potrzeby, żeby ktoś inny cię zrozumiał. «Najlepsza polityka ma poetyczny powód», powiedział García Montero — i Sabines pewnie by się zgodził, choć z bardziej ironicznym wyrazem twarzy i szklanką mezcalu bliżej ręki.
Stulecie przynosi dobre wieści: córka poety, Judith Sabines, pracuje z rodziną i eseistą Markiem Antonio Camposem nad Poemas rescatados, zbiorem nieopublikowanych tekstów z lat 1948–1968. Dwadzieścia lat pisania, których jeszcze nie czytaliśmy. Właśnie to odróżnia wielkich poetów od poetów po prostu umarłych: nadal mówią. Wciąż mają coś do powiedzenia.
Jeśli jeszcze nie czytałeś Sabinesa, idealnym punktem wejścia może być Adán y Eva / Tarumba / Diario semanario y poemas, zawierający Tarumbę (1956), którą chiapanecki poeta Efraín Bartolomé recytował podczas uroczystości. Albo idź prosto do serca z Poesía amorosa — bez przebrania. A jeśli chcesz zobaczyć początki, Horal / La señal pokazuje Sabinesa, który jeszcze wymyślał język, który miał go uczynić wiecznym.
Niektórzy poeci piszą dla potomności — myślą o posągach, antologiach, właściwym zdjęciu na znaczek pocztowy. Sabines pisał dla osoby, która otworzy książkę o drugiej w nocy, bo nie może spać. García Montero nazywa to byciem «poetą ludu», ale powiedziałbym to inaczej: to poeta, który został w domu, gdy inni poszli do muzeum. I czasami jest to najtrudniejsza rzecz do zrobienia.
Sto lat, pełna Izba Deputowanych, nieopublikowane teksty wciąż w drodze i ten sam puls w każdym wersie. Pytanie dnia: który wiersz Sabinesa nosisz w sobie, nie wiedząc o tym?
Polecane lektury
- Adán y Eva / Tarumba / Diario semanario y poemas — Jaime Sabines
- Horal / La señal — Jaime Sabines
- Poesía amorosa — Jaime Sabines
- Me tienes en tus manos — Jaime Sabines