Przejdź do głównej treści

Córka, o której Cervantes nie wspomniał: Martha Bátiz przywraca Isabel Saavedra pamięci

V
Valentina Ríos
· 3 min czytania
Córka, o której Cervantes nie wspomniał: Martha Bátiz przywraca Isabel Saavedra pamięci

Są książki, których potrzebujemy, zanim dowiemy się, że istnieją. Tak właśnie poczułam, gdy przeczytałam, że meksykańska pisarka Martha Bátiz spędziła dwanaście lat, pisząc Las Cervantas —dwanaście lat, odtwarzając życie Isabel Saavedra, nieślubnej córki Miguela de Cervantesa, kobiety, która gromadziła fortuny i skandale, podczas gdy jej ojciec pisał najczęściej czytaną książkę w historii. Dwanaście lat, by ocalić kogoś, kogo stulecia sprowadziły do przypisku na dole strony.

Ci, którzy poznali Cervantesa przez Don Kichota lub jego Nowele przykładowe, zapominają często o kobietach stojących za pisarzem: jego matce, siostrach Magdalenie i Andrei, bratanicy Constanzie —to one zebrały pieniądze na okup, gdy Cervantes był więziony w Algierze. Bez nich Don Kichot nigdy nie wyruszyłby w drogę.

Isabel de Cervantes y Saavedra była córką, którą ojciec długo zwlekał z uznaniem. Urodzona z romansu z Aną de Villafranca, dorastała w karczmie, uczyła się świata od podstaw i wbrew wszelkim oczekiwaniom stała się wybitną kobietą interesu w Madrycie XVII wieku. Bátiz —urodzona w Meksyku w 1971 roku, dziś mieszkająca w Kanadzie— zastanawiała się początkowo, czy jest właściwą osobą, by opowiedzieć tę historię. Odpowiedź, którą znalazła, jest piękna: kobiety, które kanon literacki uciszył, nie należą do żadnej konkretnej geografii. Należą do każdego, kto jest gotów je przeczytać.

To, co wyróżnia Las Cervantas na tle konwencjonalnej powieści historycznej, to jej gest polityczny. Nie chodzi tu o sentymentalną rehabilitację, lecz o odzyskanie podmiotowości. Słowami samej Bátiz, Isabel była "buntowniczką i rara avis swojej epoki", kimś, kto odnalazł pęknięcia w sztywnej strukturze XVI wieku i wykorzystał je z inteligencją. To trudniejsze do uchwycenia niż cierpienie—i o wiele bardziej potrzebne.

Myślę o wszystkich Isabelach ukrytych w literaturze hiszpańskojęzycznej. Myślę o kobietach Cervantesa, które dostały głos —cygance Preciosa, Dorotei, Marceli— i o tych, które go nie dostały. Myślę też o latynoamerykańskich pisarkach, które od dekad przywracają pamięci kobiety, które oficjalna historia zostawiła na marginesach: Elena Poniatowska, Rosa Montero, Cristina Rivera Garza. Martha Bátiz dołącza do tej tradycji powieścią, która nie prosi o pozwolenie.

Las Cervantas ukazuje się w chwili, gdy powieść historyczna z perspektywą feministyczną nie jest już niszowym podgatunkiem, lecz głównym nurtem literatury w języku hiszpańskim. Fakt, że to meksykańska pisarka —z podwójnym poczuciem obcości, geograficznym i kulturowym— znalazła w Isabel swoją literacką bliźniaczkę, wydaje się słuszny. Czasem potrzeba odległości, by zobaczyć coś wyraźnie.

Jeśli nie znają Państwo jeszcze Bátiz, to najlepszy moment. A żeby przygotować grunt, Nowele przykładowe zawsze czekają.

Komentarze

Zaloguj się aby dołączyć do rozmowy.

Brak komentarzy.