Przejdź do głównej treści

Pierre Lemaitre zamyka sagę z 'Grandes promesas': pożegnanie z rodziną Pelletier

D
Dani Carrasco
· 3 min czytania
Pierre Lemaitre zamyka sagę z 'Grandes promesas': pożegnanie z rodziną Pelletier

Zróbmy to inaczej.

Streszczenie dla tych, którzy muszą wiedzieć teraz: Pierre Lemaitre opublikował Grandes promesas, zamykając tym samym Les Années glorieuses, swoją sagę o rodzinie Pelletier. Cztery powieści, cztery dekady Francji, od ruin pierwszej wojny światowej po początki lat sześćdziesiątych. Rodzina, którą Lemaitre używał jako zniekształcające lustro dla całego kraju. Jeśli czekałeś na rozpoczęcie serii, możesz ją teraz przeczytać w całości, po kolei, bez czekania.

Teraz dla tych, którzy muszą to przetrawić powoli.

Znacie to uczucie, gdy kończysz ostatnią książkę długiej sagi—i przez długą mam na myśli lata swojego życia, nie tylko strony—i nie bardzo wiesz, co ze sobą zrobić? Saga Pelletier jest właśnie takim projektem. Lemaitre zaczął od thrillera i dryfował ku czemuś, co nie mieści się już w jednej kategorii: powieść społeczna, saga rodzinna, kronika ambicji, portret tego, jak naród może kłamać sam sobie przez dziesięciolecia i nadal funkcjonować.

Punktem wyjścia jest zrujnowana Francja po 1918 roku, a każdy tom posuwa się w czasie ze swoim własnym zbiorowym kryzysem. Pelletierowie przechodzą przez nie wszystkie z jedną stałą: że złudzenia i pieniądze rzadko przychodzą razem. To Balzac z lepszym rytmem. Zola z mniejszą cierpliwością dla systematycznego naturalizmu. To też Lemaitre będący w pełni Lemaitrem—który przed tą sagą dał nam już trylogię kryminalną pierwszej klasy i wygrał Prix Goncourt z Au revoir là-haut.

Grandes promesas rozgrywa się w Paryżu lat 1960-1964, a krytycy mówią o posępnym portrecie ambicji. To inny sposób na powiedzenie, że Lemaitre nie łagodzi zakończenia dla naszego komfortu. Co jest właściwie dokładnie tym, czego od niego oczekiwaliśmy.

Żyjemy w erze fan service'u, zakończeń zaprojektowanych tak, żeby nikt nie wyszedł niezadowolony. Lemaitre robi odwrotnie. Zbudował sagę, która patrzy historii w twarz i dochodzi do wniosku, że XX wiek był, zasadniczo, serią złamanych wielkich obietnic. Tytuł jest ironiczny? Być może. Czy jest też całkowicie dosłowny? Tak. W zależności od kąta, obie rzeczy są jednocześnie prawdziwe.

Czekałeś na rozpoczęcie sagi? Czas jest teraz.