Między Dowodem a Historią: Patricia Cornwell Wkracza w Świat Memuarów
Pojawia się pytanie, gdy pisarze kryminałów zwracają się ku autobiografii: w jakim stopniu fikcja zawsze była pamiętnikiem, a w jakim stopniu pamiętnik zawsze czekał, by zostać napisany? Patricia Cornwell spędziła ponad trzy dekady pisząc Kay Scarpettę — patolog sądową, która przetwarza śmierć z systematyczną rygoryzmem będącym też, czytanym uważnie, formą radzenia sobie z żałobą. Omawiając swój nowy memuaru, True Crime, w podcastu Kirkus "Fully Booked", Cornwell zaczyna naświetlać dystans — i intymność — między twórczynią a jej najsłynniejszym stworzeniem.
Powieści o Scarpetcie zaczynające się od Post Mortem w 1990 roku były między innymi rewolucją proceduralną: laboratorium sądowe jako sceneria literacka, ekspertka jako protagonistka zanim stało się to telewizyjnym szablonem. Cornwell zanurzała się w biurach lekarzy sądowych, by dopracować szczegóły. Pytanie, gdzie kończy się badanie, a zaczyna osobiste, nigdy nie było proste.
Co znaczy pisać memuaru, gdy spędziło się dekady pisząc kogoś, kto zawodowo przetwarza przemoc? Knausgård napisał sześć tomów Mojej walki nie pozostawiając sobie wiele miejsca na ukrywanie. Pisarz wyznaniowy i pisarz kryminałów mogą wydawać się przeciwstawnymi stworzeniami, ale kariera Cornwell sugeruje, że nie są tak łatwo rozdzielne. The Body Farm i późniejsze powieści jak Scarpetta zawsze nosiły coś z intensywności autorki.
Memuary, przypuszczalnie, usuwają pośrednika. Cornwell była publiczna w kwestiach swojego życia w sposób, w jaki pisarze kryminałów rzadko są. Czy True Crime zdoła połączyć te wątki w coś spójnego i szczerego — to dopiero okaże się przy lekturze. Co wydaje się prawdopodobne: będzie w pewnym sensie uzupełnieniem do wszystkich tych lat ze Scarpettą — fikcji, która pozwalała mówić pośrednio o trudnych rzeczach, i memuarów, które wreszcie mówią wprost.
Myśli się o Tove Jansson, która przez dekady wplatała swoje najprywatniejsze lęki i tęsknoty w książki o Muminach, zanim przeszła do autofiction dla dorosłych. Niektórzy pisarze potrzebują dystansu. Inni w końcu odnajdują drogę do niezmediatyzowanej strony.