Cicha Powieść Znowu Ma Swój Moment, i Mam Pewne Zastrzeżenia

J
James Whitmore
· 6 min czytania

W fikcji literackiej rozwija się właśnie tendencja, którą uważam za genuinnie interesującą i nieco irytującą w równych proporcjach. Nazwijcie to cichą fikcją, oszczędną fikcją, atmosferyczną fikcją — etykiety ciągle się zmieniają, co samo w sobie jest sygnałem, że kategoria jest realna, ale nikt jeszcze nie trafił na satysfakcjonującą nazwę.

Rozważane powieści mają tendencję do bycia krótkimi. Mają tendencję ku wnętrzu. Powstrzymują się od wyjaśniania. Ufają czytelnikowi, że wykona znaczną ilość pracy. To nie jest nowy tryb. Co ciekawe, cyklicznie wraca do prominencji.

Moje zainteresowanie jest autentyczne. Najlepsza cicha fikcja osiąga coś, czego maksymalizm nie może: pewien rodzaj precyzji w przestrzeni negatywnej. To, co nie jest powiedziane, staje się równie nośne, jak to, co jest.

Cicha powieść wróciła. Niektóre będą nadzwyczajne. Niektóre nie będą niczym, ubrane w białą przestrzeń. Praca, jak zawsze, polega na rozróżnieniu różnicy.