Igrzyska Śmierci wracają: Haymitch Abernathy był człowiekiem, zanim zaczął pić
Znacie to uczucie, gdy trailer ożywia wspomnienia książek przeczytanych dziesięć lat temu i nagle macie szesnaście opinii na ich temat? Sunrise on the Reaping, nowy prequel Igrzysk Śmierci, właśnie pokazał swój pierwszy trailer i nie daje mi spokoju.
Szybki kontekst dla niewtajemniczonych: Sunrise on the Reaping (Suzanne Collins, 2025) opowiada o 50. Igrzyskach Śmierci — tzw. Drugim Ćwierćwieczu, podczas którego liczba trybutów się podwoiła. Protagonistą jest Haymitch Abernathy, pijany sabotujący mentor, którego znamy z oryginalnej trylogii. Joseph Zada gra go w filmie pod reżyserią Francisa Lawrence'a, z obsadą obejmującą Ralpha Fiennesa jako młodszego Prezydenta Snowa, Glenn Close i — uwaga — Kierana Culkina jako Cezara Flickermana. Premiera planowana na 20 listopada 2026.
To, co mnie interesuje w trailerze, to nie spektakl. To fakt, że Haymitch jest w centrum. Bo Haymitch w oryginalnych książkach był archetypem drugoplanowej postaci, która nosi cały ból: ocalały, który przeżył, ale nie wie, co z tym zrobić.
Collins od lat buduje wszechświat Panem wstecz. Jest w tym coś niemal borgesowskiego — powrót do początku nie po to, by wyjaśniać, ale by komplikować. Kim był, zanim wiedział, że zwycięstwo to kolejna pułapka?
Dla wprowadzenia do dystopicznego gatunku polecam starsze drzwi wejściowe: 1984 George'a Orwella to miejsce, gdzie znaczna część języka kontroli i manipulowanej pamięci znalazła swą nowoczesną formę literacką. Panem wiele zawdzięcza Oceanio.