Przejdź do głównej treści

Tucker Carlson chce teraz zostać wydawcą

J
James Whitmore
· 2 min czytania
Tucker Carlson chce teraz zostać wydawcą

"Większość ludzi nie czyta już książek" — powiedział Tucker Carlson dziennikarzom, ogłaszając swoje nowe wydawnictwo. Powiedział to, uruchamiając wydawnictwo. Ironia, jeśli ją dostrzegł, nie wydawała się go niepokoić.

Tucker Carlson Books, spółka joint venture ze Skyhorse Publishing, pojawia się z gotową listą inauguracyjną. Tytuły obejmują pamiętnik Russella Branda — który w Wielkiej Brytanii stoi w obliczu zarzutów o gwałt i napaść seksualną —, manifest pro-terapii konwersji Milo Yiannopoulosa oraz książkę o leczeniu raka właściciela Los Angeles Times. Zasada redakcyjna, według wydawcy Skyhorse Tony'ego Lyonsa, to "dawanie platformy rzeczom, które w wielu przypadkach zostałyby zakazane, ocenzurowane". To wydawnictwo jako żal — co nie jest, uczciwie mówiąc, zupełnie oryginalną filozofią wydawniczą.

To, co warto zbadać, to co ujawnia o tym, jak słowo "cenzura" funkcjonuje jako kategoria marketingowa. Publikowane tu książki nie są, w większości przypadków, tłumione. Są sprzedawane. Rama buntowniczego kontr-wydawnictwa staje się, przy bliższym spojrzeniu, zwykłym komercyjnym wydawnictwem z głośniejszą ścieżką dźwiękową.

Istnieje długa historia wydawnictw założonych jako korektury do postrzeganego mainstreamu. Niektóre wyprodukowały naprawdę ważne prace; inne wyprodukowały dokładnie to, czego krytycy się spodziewali. Czy Tucker Carlson Books zrobi jedno czy drugie, wymaga co najmniej czytelników — co przywraca nas, z pewną elegancją, do początkowej obserwacji Carlsona o ich istnieniu.